Tak moja córka nazywa moje wyglądanie przez okno. Nie spędzam nie wiadomo ile czasu wyglądając przez okno. Zdarza mi się jednak, że spoglądam na z pozoru jednostajne podwórko, od ponad roku ogołocone z drzew (pomimo protestów mieszkańców okolicznych bloków) pod pretekstem budowy parkingu. Tak się składa, że kiedy już mi się zdarzy popatrzeć przez okno coś tam zawsze zauważę, co skłoni mnie do przemyśleń, rozbawi albo pobudzi do reakcji moje zmysły.
Dziś poniedziałek wielkanocny. Słońca mniej niż wczoraj. W mieszkaniu cisza, bo wszystkie stworzenia duże i małe śpią. G. odsypia noc zarwaną oglądaniem seriali s-f, które uwielbia, Gryzia i Roki dwoje przedstawicieli kociego rodu podsypiają, co jest dla nich zwyczajowym zajęciem w ciągu dnia.
Zaparzywszy kawkę "3w 1" (sama chemia, wiem) w ulubionym kubku, podeszłam do okna i oto jaki widok został mi ofiarowany:
"Serce roście" - piękny, budujący widok. Filmik z pewnością dałby lepszy efekt. Starszy Mężczyzna drobniutkimi kroczkami szedł podtrzymywany za rękę przez Młodego Mężczyznę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz