No przyznaję, że doznałam uczucia zaskoczenia. Zapomniałam, że założyłam ten blog. Coś mi świstało, że po różnych próbach "tam i siam" zdecydowałam się zakotwiczyć na blogspocie. Tylko, sądziłam, że " Podpięłam się " pod stare blogi. Idąc tym tropem przeczytałam na jednym z nich zapiski z 2016 roku.
Upływ czasu jest zaskakująco prędki. Obawiałam się jak będzie skutkowało odcięcie pępowiny. I po trzech latach od tamtej chwili widzę, że moje obawy były typowo lękami matki-wariatki (jak się kiedyś dla żartu nazwałam). Rzeczywistość okazała się naprawdę satysfakcjonująca. Jestem bardzo zadowolona, że Córka ma pracę, daje radę się utrzymać i jeszcze spełniać swoje marzenia.
*
Zostałam sama z dwoma kociami z ograniczoną zdolnością ruchową. Miałam obawy, co będę zastawała po powrocie z pracy, ale jak do tej pory nie miałam żadnych powalających z nóg sensacji. Kocie wytrzymują do mego powrotu. Kilka razy oczywiście zdarzyło się czyszczenie chodnika czy pranie kapy, ale to naprawdę sporadyczne przypadki.
*
Niestety na początku maja mój laptop odmówił posłuszeństwa. Na naprawienie trzeba było czekać dwa tygodnie minimum, a termin wyjazdu G. był bliski. Więc wpadliśmy na pomysł, by kupić laptop przez system ratalny na Allegro. Już nie raz nabywaliśmy sprzęty i urządzenia taką drogą. Tym razem jednak nowa opcja - limit odnawialny Allegro od Pariba. Weszłam w to trochę bez przemyślenia. I tak stałam się posiadaczką karty kredytowej, przed korzystaniem z której zarzekałam się zawsze jak tylko mogłam.
Laptop kupiliśmy, dotarł szczęśliwie na trzy dni przed wyjazdem G. (gdybym była już wtedy sama, to miałabym w posiadaniu bubel). I po dniu użytkowania zgasł. Ja w histeryczny płacz, G do próby reanimacji - laptopa oczywiście. Bez wdawania się w zbędne szczegóły (bo udało się podnieść sprzęt i niestety znowu padł) efekt był taki, że G. zapakował laptopa i odesłał do sprzedawcy. Trochę poczekałam na zwrot pieniędzy. W sumie nie tak znowu długo, ale zbyt długo, by zmieścić się w czasie na rezygnację z umowy z bankiem. I trzeba teraz pilnować, by przed upływem roku napisać pismo z wypowiedzeniem umowy, w przeciwnym razie z automatu wydłuży się o kolejne 12 miesięcy.
*
Ponieważ zostałam całkowicie bez komputera w domu, a w pracy nie mam możliwości odebrania nawet prywatnej poczty, tymczasowo korzystam z laptopa Córci, która ma w planie zakup nowego jesienią. Początkowo używałam go tylko do sprawdzania poczty, robienia przelewów i wchodzeniu na fejsa. Potem wgrałam program do odtwarzania filmów. A teraz przypomniał mi się blog.
*
I tak w skrócie o ponad miesiącu braku aktywności w miejscu, w którym obiecałam sobie być systematyczna.
niedziela, 9 czerwca 2019
piątek, 26 kwietnia 2019
Wiosna! Wiosna!! Wiosna!!!
Kocham wiosnę. A teraz jest najpiękniejszy czas, gdy wszystko kwitnie. Jak co roku cykam fotki, by uchwycić urodę kwietnia. Dziś kilka wczorajszych zdjęć.
Bzy oszałamiają zapachem, cieszą oczy kolorami.
Najpiękniejszy migdałowiec w mieście. Czekam co roku na czas kwitnienia. Mogłabym godzinami wpatrywać się w burzę kwiatów.
Jakieś nowe drzewka pojawiły się przy placu zabaw. Przypominają kwiaty jabłoni.
Od kilku lat w mieście są obecne ogromne donice. Kwiaty zmieniają się w zależności od pór roku.
W okresie świąt Bożego Narodzenia pojawiają się w nich choinki.
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Monitoring miejski
Tak moja córka nazywa moje wyglądanie przez okno. Nie spędzam nie wiadomo ile czasu wyglądając przez okno. Zdarza mi się jednak, że spoglądam na z pozoru jednostajne podwórko, od ponad roku ogołocone z drzew (pomimo protestów mieszkańców okolicznych bloków) pod pretekstem budowy parkingu. Tak się składa, że kiedy już mi się zdarzy popatrzeć przez okno coś tam zawsze zauważę, co skłoni mnie do przemyśleń, rozbawi albo pobudzi do reakcji moje zmysły.
Dziś poniedziałek wielkanocny. Słońca mniej niż wczoraj. W mieszkaniu cisza, bo wszystkie stworzenia duże i małe śpią. G. odsypia noc zarwaną oglądaniem seriali s-f, które uwielbia, Gryzia i Roki dwoje przedstawicieli kociego rodu podsypiają, co jest dla nich zwyczajowym zajęciem w ciągu dnia.
Zaparzywszy kawkę "3w 1" (sama chemia, wiem) w ulubionym kubku, podeszłam do okna i oto jaki widok został mi ofiarowany:
"Serce roście" - piękny, budujący widok. Filmik z pewnością dałby lepszy efekt. Starszy Mężczyzna drobniutkimi kroczkami szedł podtrzymywany za rękę przez Młodego Mężczyznę.
Dziś poniedziałek wielkanocny. Słońca mniej niż wczoraj. W mieszkaniu cisza, bo wszystkie stworzenia duże i małe śpią. G. odsypia noc zarwaną oglądaniem seriali s-f, które uwielbia, Gryzia i Roki dwoje przedstawicieli kociego rodu podsypiają, co jest dla nich zwyczajowym zajęciem w ciągu dnia.
Zaparzywszy kawkę "3w 1" (sama chemia, wiem) w ulubionym kubku, podeszłam do okna i oto jaki widok został mi ofiarowany:
Tytułem wstępu
I znów przygnało mnie na blogowe ścieżki. Lata płyną. Świat nie stoi w miejscu. A ja jakoś tak ugrzęzłam. Pora dać sobie jakąś szansę na miarę realnych na dzień dzisiejszy możliwości. Uśmiecham się do własnych projekcji. Trochę samodyscypliny i świat stanie otworem. Po przemyśleniu, albo może nagłym wymyśleniu, zdecydowałam się na jeszcze jedną próbę zaistnienia w blogowym świecie. Od dawna kołaczą mi w głowie pomysły na ujarzmienie chaosu moich ulubień. Blog może być całkiem fajnym miejscem po temu.
Tytuł "Z książką przez świat" wydał mi się adekwatny do głównego celu, jaki sobie założyłam na czas najbliższy. Z kilku powodów jestem uziemiona tu, gdzie jestem. Nie szkodzi to jednak by wędrować po świecie. Jako, że lubię czytać, wpadam na pomysł by czytać autorów z różnych krajów. Niekoniecznie w kolejności alfabetycznej :). A czytając dowiedzieć się czegoś nie tylko o autorze, ale również o kraju, z którego on pochodzi.
Znajdą tu miejsce także moje fotki, próby literackie, kuchenna radosna twórczość i nie tylko, codziennostki, obserwacje, zasłyszenia itp, itd.
No w sumie zobaczy się.
Przede wszystkim muszę jakoś ogarnąć funkcjonalność bloga.
Tytuł "Z książką przez świat" wydał mi się adekwatny do głównego celu, jaki sobie założyłam na czas najbliższy. Z kilku powodów jestem uziemiona tu, gdzie jestem. Nie szkodzi to jednak by wędrować po świecie. Jako, że lubię czytać, wpadam na pomysł by czytać autorów z różnych krajów. Niekoniecznie w kolejności alfabetycznej :). A czytając dowiedzieć się czegoś nie tylko o autorze, ale również o kraju, z którego on pochodzi.
Znajdą tu miejsce także moje fotki, próby literackie, kuchenna radosna twórczość i nie tylko, codziennostki, obserwacje, zasłyszenia itp, itd.
No w sumie zobaczy się.
Przede wszystkim muszę jakoś ogarnąć funkcjonalność bloga.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





